karusiek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2007

buty1.jpgich troje

buty.jpg
by IkaruS

przypałętało się do mnie miłe fotograficzne lenistwo choć z lekka usprawiedliwione, gdyż w końcu mój kochany wysłużony komputerek wraz z zaprzyjaźnionym wirusem oddani zostali do kliniki i leczą się, co może potrwać, oby dla jednego z nich, było to sądne spotkanie z antywirusami;
nie narzekam specjalnie, dzieje się wystarczająco
zamieszczam coś z archiwum w nowym koncepcie

piłka pożądana

cola1.jpgcola2.jpgcola3.jpg
by IkaruS

odpoczywam ciepło po polsku, słoneczne i deszczowe dnie spędzając na drobnych krzątaniach domowych, które sprawiają mi ogromną przyjemność i których tak brakuje mi gdy podróżuję, pół godzinne przygotowanie śniadania, ciemny chleb, świeże masło, sery i twarożki, ogórki z pomidorem, świeżo parzona kawa w ekspresiku z herbatą na deser, do tego radio jazz i dobra książka; ranki w ogródku, gdzie zielenią się winogrona i niebiesko śmieje niezapominajka, wyciągam kosiarkę i strzygę odrośnietą trawiastą czuprynę; gdy chłód popołudnia ja i ona na smyczy zapuszczamy się na bezdroża wiosennych pól i łąk gdzie tańczą z nami żółte i białe motyle; obiadowe rodzinne gotowanie i spienione zmywanie; gorące wannowe kąpiele w białej żeliwnej na nóżkach w kolorach zachodzącego za oknem; wieczorami przyjacielskie spotkania, grania, wspominania, planowania i gdy ziewanie przekroczy rozmiar połowy mej twarzy, zanurzam się we własnołóżkowy pościelowopachnący senny świat…dobrze jest wracać…

czy to juz naprawde koniec? przegladam zapelniony zapiskami notes, zostalo tylko kilka wolnych kartek, reszta gesto wypelniona recznie pisanymi notkami na bloga, bardziej prywatnymi myslami i nastrojami, ktore tylko dla mnie, adresami i emailami dziesiatkow ludzi, ktorych poznalam w drodze. na 60 stronicach, 6 miesiecy mego zycia w odcinkach, raz przyjemniejszych, raz mniej, ale zawsze niepowtarzalnych i jedynych dla danego miejsca i czasu.

ktos madry powiedzial, ze gdy wyruszasz w droge, nie mysl, ze twoj cien zostanie w domu
czesto w czasie podrozy kraze myslami wokol tego, co zostawilam, jak tam to wszystko funkcjonuje beze mnie i zdaje sobie sprawe jak z kazdym dniem oddalam sie od tego, nawet jesli nie zawsze mam na to ochote; obcy ludzie, ktorych poznaje tu wplywaja, inspiruja i kieruja moje zycie na tory wczesniej mi nie znane, kazdego dnia zmieniam sie i rozwijam, przewartosciowuje wszystko i podrozuje nie tylko by doswiadczyc i zobaczyc nowe, lecz rowniez by inaczej patrzec na stare…
jutro rano, po raz kolejny przekonam sie, ze to powiedzenie to prawda, prawda nieunikniona, ze na pierwszy rzut oka, wydaje sie ze nic sie nie zmienia, pani zosia w zieleniaku, dziura w plocie na przeciwko, ale wiadomo, ze to niemozliwe, wszystko sie zmienia, wszystko wibruje w ciaglym ruchu powstawania i znikania, odwiecznym, nieustajacym i nieskonczonym i tak jak woda wielokrotnie czerpana z rzeki, nigdy nie jest ta sama woda, tak kazda podroz jest jedyna w swoim rodzaju.
o tej musze powiedziec, ze na pewno roznila sie od poprzedniej, wiedzialam juz czego sie spodziewac, jak sie poruszac, gdzie chadzac, brakowalo tej naiwnej fascynacji, ktora tak charakterystyczna dla pierwszej wyprawy.nie znaczy to, ze byla ona gorsza, byla po prostu inna, dojrzalsza. z zalozonego planu (jesli takowy mozna miec a lepiej go nie miec) w miare zrealizowalam wszystko. byly ciekawe przygody, byly niezwykle spotkania, byly niezapomniane miejsca i jak mozna sie domyslac, juz w glowie kolacza sie mysli, gdzie by tu nastepnym razem wyruszyc, zobaczymy, czas wskaze mi droge.

ps. dziekuje wszystkim, ktorzy wspierali mnie swoimi mailami, ciesze sie, ze jak wynika z doniesien, dzieki blogowi mozecie podrozowac razem ze mna; zycze wszystkim, aby jesli marza o wlasnych podrozach, udalo im sie te pragnienia zrealizowac i kto wie, moze spotkamy sie kiedys na szlaku, jak mi bylo dane podrozowac w tym roku z bartem i ruda, ktorych blogami zaczytywalam sie, zanim jeszcze smialam marzyc o tym, ze ja tez bym tak mogla…dziekuje…


  • RSS