karusiek blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2007

jest cos takiego w supermarketach, co przyciaga, wabi, mami… kolorowymi puszeczkami w rzedach rowno ustawionymi, pudeleczkami w ksztaltach przeroznych usmiechajacych sie do nas z tysiecy polek i poleczek, promocyjnymi wyprzedazami krzykliwymi kolorami dzgajacymi nasze przybladle swietlowkowym blaskiem oczeta, no i kultowymi juz wozkami z metalowej siateczki na kolkach, ktore do roznych celow wykorzystywac lubimy i ktore przez lata staly sie bohaterami niejednego filmu i teledysku…
ja tez od wczoraj w jednym z supermarketow, ktorego nazwy nie wymienie, poznaje tajniki sklepowego zycia, zagubiona i wcisnieta miedzy palete z podrobka coli za 59p a nozem do krojenia z zabkami za 4,50£
przez kilka nastepnych miesiecy bede opowiadac historie sklepowe z zycia supermarketu wziete a i moze jakies zdjecia z przejazdzki nocnej wozkiem na zoltych wkrotce sie ukaza,
pozdrawiam serdecznie wasz wuj mat z robolowej podrozy:)

pani z agencji w trybie pilnym podanie o prace na stanowisko cleanera w nowo otwieranym hotelu rozpatrzyla i w piatek meczac telefonami wymolestowala na mym robolowym ciele, bym od poniedzialku rana do pracy owej sie zglosila, coz bylo robic, innej roboty nie widac a czas ucieka, biore wiec co daja, na 3 tygodnie…

z rana w poniedzialek z kopyta o 7 na drugi koniec miasta z walowka i zapasami wody na caly dzien, dotarlam do wyznaczonej ulicy, chodze w jedna, chodze w druga a hotelu nie widac, osma na zegarze, robote czas zaczac a miejsca pracy nie moge namierzyc, dzwonie do panny rozdygotana, ona numer do kierownika podaje, dzwonie, pan instruuje ze to ten budynek obudowany rusztowaniami i foliami, no nic, wchodze, w srodku ekipka brytyjskich roboli popijajacych kawe, ja jedyna i od razu glodnie namierzona, ide do kierownika, mowe ze z agencji, do sprzatania a on do mnie gdzie mam kask, kamizelke odblaskowa i buty skorzane robola przepisami odpowiednimi opisane, ja mu na to, ze nikt nie informowal, ze mam miec, kierownik odsyla mne na lawke na pol godziny a w tym czasie ma poszukac w magazynie, wracam po 30 minutach pan kierownik wkurzony, ze nie moge dzis pracowac bo nie mam odpowiednich ciuchow, dla mnie ulga, jak sobie wyobrazilam siebie na tej budowie wsrod wyglodnialych to nawet kask, gdybym go miala, nie uchronilby mnie przed ich klami, wychodze wiec szczesliwa, dzwonie do agencji, mowie co i jak, pani na to, ze mam sobie kupic te ciuchy a ja jej na to ze nie bede wydawac 30£ na ciuchy tylko na trzy tygodnie a poza tym ze nie powiedziala mi jakiego rodzaju to sprzatanie i w ogole to ze ja rezygnuje, panna w lekkim szoku, ale to nie moj problem, szanowac sie trzeba…
i jak wyszlam o tej 8.45 na brzeg morza i wracalam plaza do domu, slonce przyswiecalo, muzyka cicho na uszach zlewala sie z szumem fal rozbijanym o piasek, to poczulam sie tak wolna i szczesliwa, jak to tylko po rzuceniu pracy czlowiek potrafi…

takze nadal w poszukiwaniach zaglebiam sie, z ta tylko roznica ze tym razem zadaje wiecej pytan pomocniczych przed rzuceniem sie na pozarcie…

ang_DSC_1949.jpgang_DSC_1951.jpgang_DSC_1955.jpgang_DSC_1943.jpgang_DSC_1937.jpgang_DSC_1964.jpg
by IkaruS

w najnowszym HIRO moj artykul HIRO na myspace , do kupienia, do poczytania i ogladania dla tych, co zaciekawieni beckpackerskim swiatem
ja w mniej przyjemnej odmianie tego swiata lecz jak nierozerwalnie zwiazanej z podrozowaniem a scisle mowiac z pozyskiwaniem srodkow na dalsze wloczykije, pracy wciaz szukam, nie skladam broni…

samolotem do luton, autobusem do londynu, na victorii tlumy polakow przesiaknietych emigracja zarobkowa, wsrod nich od dzis ja, w autobus kolejny, 3 godziny w objeciach muzyki i juz w bournemouth a tam juz swojscy przyjaciele, i dobrze jest, poszukiwania pracy rozpoczete, powtorka z rozrywki z zeszlego roku, ale na razie pozytywnie, dzis impreza, imieniny…

było muzycznie, magicznie, błotniście, przyjacielsko – żegnania czas był, w warsie 5 godzin temu podróż nową zaczęłam, oby jak najkrótszą
jutro do UK

open12.jpgopen11.jpgopen13.jpgopen3.jpgopen1.jpgopen2.jpgopen4.jpgopen5.jpgopen9.jpgopen7.jpgopen6.jpgopen10.jpgopen8.jpg
by IkaruS

lipiec07.jpg
by IkaruS


  • RSS