dzień za dniem, godziny, minuty, sekundy, chwile, mgnienia dzielone na pracę, szkołę, znajomych, zespół, brak czasu i energii na to, by zakurzony aparacik uruchomić, przyzwyczaiłam się, że w życiu mym jest czas zdjęć i czas bez nich i akceptuję to z czystym sumieniem (w przeciwieństwie do niektórych moich wiernych czytelników), jeszcze czas jakiś, z wiosennym powiewiem na twarzy i dłuższym światłem w około, może coś się wydarzy, może zatańczę wesoło…