pan domu jak co dzien saczy z kwadratowej butelki zdradliwy hinduski rum, jego wloski przyjaciel, ktory przyjezdza tu co roku i ktory obral sobie go za swojego mistrza, rowniez pociaga z butalczyny, okolo poludnia po dwoch butelkach, dwoch chilumach i fish tali krzycza w sobie tylko znanym dialekcie, wtracajac slowa jak chelo, won, czaras, police, good luck i co tam jeszcze…

w tym czasie corka gospodarza obluguje siedzacych w restauracji gosci, chodzaca pieknosc, nadal mloda choc juz z dwoma corkami i bez meza (w okolicy kraza dwie wersje wydarzen, jedna to taka ze gdy byla w ciazy z druga corka maz zmarl, druga taka, iz maz nie traktowal corek i zony nalezycie wiec zostal przepedzony przez pijanego ojca rodziny) tak czy inaczej, w europie taka pieknosc z latwoscia znalazlaby kolejmego kandydata na meza, w indiach jest skazana na samotny zywot do konca swych dni…

nasza wesola gromadka przysiada na hamakach, krzeslach, glebie (choc ostatnio gdy zostala odnowiona posadzka krowim lajnem ta ostatnia nie cieszy sie zbytnim powodzeniem) shirli izraelka, architekt praca w nowym yorku, kobieta o silnym charakterze, dojrzala i piekna, przy takich kobietach wszystkie moje opowiesci wydaja mi sie nadspodziewanie blade; moti-wacja, izrael, ktory okazalo sie ze mieszkal w konstancinie w domu moich przyjaciol i to w czasie gdy jeszcze bylam w polsce, zongler, pantomimista, opowiadacz historii, czlowiek, ktory jest wszedzie i zna wszystkich, kocha polske i polskie dziewczyny, wroci tam na pewno; benny, australia, obecnie zmienia miejsce zamieszkania z indii na ameryke, gdzie w kaliforni bedzie pracowal na farmie produkujacej organiczna zywnosc, m.in marihuane, bedzie mieszkal w szkolnym autobusie przerobionym na dwupoziomowe mieszkanie, gra muzyke i przepieknie spiewa, wyhaczylam go pierwszej nocy z gitara i siedzielismy kilka godzin na plazy wymieniajac sie piosenkami, emocjami pod gwiazdami; jednak benny zauroczyl sie w kolejnej z naszych sasiadek adi, izraelce lat 23, ktora dorownywala mu wzrostem (benny 195, adi 183cm), adi, po skonczonym wojsku, pracowala tu i tam, na razie brak pomyslu na zycie;
benny po tygodniu spedzonym z nasza wesola trojka, musial wraca do siebie, wiec pozegnalismy go jak nalezy, wsiadl do pociagu do margao, tylko po to, by tym samym pociagiem wrocic do gokarny na kolejne kilka dni, ale dzis wyjechal na dobre, wiec adi snuje sie z kata w kat poplakujac a reszta czuje sie tak, jakby stracila jednego czlonka rodziny;

dzis mielismy udac sie do miasta na shivaratri – swieto na czesc shivy, gdzie ciagna 20-sto metrowe wozy przez miasto a wszyscy rzucaja w ciagnacych bananami, ale jest tak goraco w waskich uliczkach i tysiace ludzi, ze shirli, ktora spadla ze schodow i leczy kontuzje nogi, adi, z odciskiem na pol stopy, moti z nieprzespana noca i ja z kolejnym nawrotem pecherza, zdecydowalismy sie poswiecic ten dzien nicnierobieniu;

wkrotce dziewczyny tez sie rozjezdzaja, zostane sama, jeszcze 10 dni i lece do nepalu