jest 1.36 rano, koczuje na lotnisku w bombaju w oczekiwaniu na samolot do nepalu, zdrowie jeszcze szwankuje ale mam nadzieje ze wszystko zmierza w dobrym kierunku,
dzis rano z fancy hotelu w margao, ktory zafundowalam sobie w ramach rekonwalescencji, udalam sie na stacje kolejowa, bardzo czysta i wyluzowana jak na indie, w poczekalni dla kobiet muzulmanki, mlode pokolenie middle class z bombaju, ktore mimo ze zna hindi mowi do siebie po angielsku i po raz pierwszy przeze mnie widziane w indiach dwie rodziny z niepelnosprawnymi dziecmi, jedna dziewczynka z zespolem downa i chlopiec z porazeniem mozgowym, widziec to jaka opieka i miloscia zostali otoczeni – poruszylo me serce;
pociag ktorym jechalam kursuje rano z bombaju do margao, 10 minut postoju i z powrotem, gdy wsiadlam wszystkie siedzenia byly tylem do kierunku jazdy, mialam nadzieje ze na jakiejs bocznicy zmienia strone napedzania pociagu, jednak nie do samego bombaju jechalismy do tylu, dawalo to niesamowite wrazenie, jakby ktos cofal nas w czasie, jak w filmie, jeden przycisk i przewijamy do poczatku;
taksowka na lotnisko, czysto, wifi, komary, przespie sie jeszcze kilka godzin, dobranoc:)