karusiek blog

Twój nowy blog

Wpisy, których autorem jest autor

dziś oznajmiam światu, że zaczęłam pisać książkę podsumowującą 12 ostatnich lat mojego życia, myślę że 40-ka na karku jest ku temu dobrym powodem,

nie mam ram czasowych, ani ciśnienia, to dopiero pierwsze kroki, ale jestem podekscytowana i szczęśliwa…niech się dzieje…


by IkaruS


by IkaruS

 

od miesiąca w miejscu, gdzie trawa zielona, kwitnące jabłonie i kasztany,

godzina mojego przylotu zbiegła się z godziną nieudanego lądowania innego samolotu kilkaset kilometrów dalej

a teraz woda…trzymajmy się 

 

 

 

 

 

 

 

 

by IkaruS

   dni ubrane w nepalska rzeczywistosc. rzeczywistosc jak stara derka w wyblaklych kolorach. material jeszcze nie puszcza na szwach, ale w kazdje chwili moze sie popruc. godziny bez pradu, godziny bez wody, godziny bez butli gazu, wojsko na ulicach, gospodarka w rozsypce, rzad w objeciach wasni. turysci z wypchanymi portfelami chcacy zdobywac wysokie i nizsze szczyty himalajow, to jedna z ostatnich mocnych nici trzymajacych ten kraj w calosci.
   tylko w calosci jakiej? nepal – jeden z krajow z najwiekszymi zasobami wody na swiecie cierpi na jej brak, gdyz umowy podpisane z mocniejszymi sasiadami uniemozliwiaja korzystanie z niej jako z wody oraz jako zrodla pradu. miasto podzielone jest na dzielnice, kazda z nich ma rozklad pradu, ktory zmienia sie co dzien i co miesiac, choc czasami nie dziala wcale. aktualnie nie mamy pradu okolo 12 godzin na dobe z przerwami, w ktorych trzeba uruchomic pompe, by uzupelnic zbiornik na wode. woda ogrzewana jest przez panel sloneczny, wiec jesli swieci to mamy, jak nie, to nie, szczesliwie lato gosci sie na dobre, wiec woda jest goraca. lodowka stoi w kacie bezuzyteczna, bez sensu wlaczac ja, gdyz rozmrazalaby sie 3 razy na dobe. gotujemy wiec na biezaco, jesli jest gaz. mamy szczescie, ze nauczyciel ma uklady i gaz jest. dla innych zapisy i tygodnie oczekiwania na upragniona butle, wiec ludzie gotuja na suszonych krowich plackach.
   szczesliwie czlowiek ma te zdolnosc szybkiego przystosowania sie do warunkow, nawet jesli ponarzeka sobie pod nosem. takze i nasza wesola gromadka nie narzeka, tylko zyje z nepalskim rozkladem jazdy.

jestem w kathmandu.stop.zaczelam kurs.stop.przerwy w dostawie pradu.stop.brak internetu.stop.ekipa przednia.stop.wiecej wkrotce.stop

jest 1.36 rano, koczuje na lotnisku w bombaju w oczekiwaniu na samolot do nepalu, zdrowie jeszcze szwankuje ale mam nadzieje ze wszystko zmierza w dobrym kierunku,
dzis rano z fancy hotelu w margao, ktory zafundowalam sobie w ramach rekonwalescencji, udalam sie na stacje kolejowa, bardzo czysta i wyluzowana jak na indie, w poczekalni dla kobiet muzulmanki, mlode pokolenie middle class z bombaju, ktore mimo ze zna hindi mowi do siebie po angielsku i po raz pierwszy przeze mnie widziane w indiach dwie rodziny z niepelnosprawnymi dziecmi, jedna dziewczynka z zespolem downa i chlopiec z porazeniem mozgowym, widziec to jaka opieka i miloscia zostali otoczeni – poruszylo me serce;
pociag ktorym jechalam kursuje rano z bombaju do margao, 10 minut postoju i z powrotem, gdy wsiadlam wszystkie siedzenia byly tylem do kierunku jazdy, mialam nadzieje ze na jakiejs bocznicy zmienia strone napedzania pociagu, jednak nie do samego bombaju jechalismy do tylu, dawalo to niesamowite wrazenie, jakby ktos cofal nas w czasie, jak w filmie, jeden przycisk i przewijamy do poczatku;
taksowka na lotnisko, czysto, wifi, komary, przespie sie jeszcze kilka godzin, dobranoc:)

znowu chora, nieprzespane noce, placzki, litowanie sie nad soba, rozwazanie powrotu do domu, kolejna wizyta w szpitalu, co dalej? wracac, nie wracac?

pan domu jak co dzien saczy z kwadratowej butelki zdradliwy hinduski rum, jego wloski przyjaciel, ktory przyjezdza tu co roku i ktory obral sobie go za swojego mistrza, rowniez pociaga z butalczyny, okolo poludnia po dwoch butelkach, dwoch chilumach i fish tali krzycza w sobie tylko znanym dialekcie, wtracajac slowa jak chelo, won, czaras, police, good luck i co tam jeszcze…

w tym czasie corka gospodarza obluguje siedzacych w restauracji gosci, chodzaca pieknosc, nadal mloda choc juz z dwoma corkami i bez meza (w okolicy kraza dwie wersje wydarzen, jedna to taka ze gdy byla w ciazy z druga corka maz zmarl, druga taka, iz maz nie traktowal corek i zony nalezycie wiec zostal przepedzony przez pijanego ojca rodziny) tak czy inaczej, w europie taka pieknosc z latwoscia znalazlaby kolejmego kandydata na meza, w indiach jest skazana na samotny zywot do konca swych dni…

nasza wesola gromadka przysiada na hamakach, krzeslach, glebie (choc ostatnio gdy zostala odnowiona posadzka krowim lajnem ta ostatnia nie cieszy sie zbytnim powodzeniem) shirli izraelka, architekt praca w nowym yorku, kobieta o silnym charakterze, dojrzala i piekna, przy takich kobietach wszystkie moje opowiesci wydaja mi sie nadspodziewanie blade; moti-wacja, izrael, ktory okazalo sie ze mieszkal w konstancinie w domu moich przyjaciol i to w czasie gdy jeszcze bylam w polsce, zongler, pantomimista, opowiadacz historii, czlowiek, ktory jest wszedzie i zna wszystkich, kocha polske i polskie dziewczyny, wroci tam na pewno; benny, australia, obecnie zmienia miejsce zamieszkania z indii na ameryke, gdzie w kaliforni bedzie pracowal na farmie produkujacej organiczna zywnosc, m.in marihuane, bedzie mieszkal w szkolnym autobusie przerobionym na dwupoziomowe mieszkanie, gra muzyke i przepieknie spiewa, wyhaczylam go pierwszej nocy z gitara i siedzielismy kilka godzin na plazy wymieniajac sie piosenkami, emocjami pod gwiazdami; jednak benny zauroczyl sie w kolejnej z naszych sasiadek adi, izraelce lat 23, ktora dorownywala mu wzrostem (benny 195, adi 183cm), adi, po skonczonym wojsku, pracowala tu i tam, na razie brak pomyslu na zycie;
benny po tygodniu spedzonym z nasza wesola trojka, musial wraca do siebie, wiec pozegnalismy go jak nalezy, wsiadl do pociagu do margao, tylko po to, by tym samym pociagiem wrocic do gokarny na kolejne kilka dni, ale dzis wyjechal na dobre, wiec adi snuje sie z kata w kat poplakujac a reszta czuje sie tak, jakby stracila jednego czlonka rodziny;

dzis mielismy udac sie do miasta na shivaratri – swieto na czesc shivy, gdzie ciagna 20-sto metrowe wozy przez miasto a wszyscy rzucaja w ciagnacych bananami, ale jest tak goraco w waskich uliczkach i tysiace ludzi, ze shirli, ktora spadla ze schodow i leczy kontuzje nogi, adi, z odciskiem na pol stopy, moti z nieprzespana noca i ja z kolejnym nawrotem pecherza, zdecydowalismy sie poswiecic ten dzien nicnierobieniu;

wkrotce dziewczyny tez sie rozjezdzaja, zostane sama, jeszcze 10 dni i lece do nepalu


  • RSS